Kolejny konkurs z cyklu Pucharu Jesieni zakończył się wygraną Piotra Żyły. W kombinacji triumfował Mateusz Wantulok.
Zawody odbyły się na obiekcie HS94. Piotr Żyła nie miał dziś sobie
równych, lądując dwukrotnie poza granicą 90 m - na 91,5 m i 92,5 m.
Drugą lokatę wywalczył Grzegorz Miętus (87 m i 92,5 m), a trzecią -
Jakub Kot (86 m i 90,5 m).
W najlepszej "szóstce" znaleźli się także: Bartłomiej Kłusek (4.), Klemens Murańka (5.) i Piotr Byrt (6.).
W klasyfikacji generalnej Pucharu Jesieni, po pięciu konkursach,
prowadzi Jakub Kot (440 pkt) przed Piotrem Żyłą (365 pkt) i Wojciechem
Gąsienicą-Kotelnickim (266 pkt).
Najlepszym kombinatorem norweskim był Mateusz Wantulok, który wyprzedził
Andrzeja Gąsienicę i Michała Pyclika. Dzięki dzisiejszej wygranej
Wantulok już teraz zapewnił sobie triumf w klasyfikacji generalnej
kombinacji, mimo, iż do rozegrania pozostały jeszcze jedne zawody.
Polski Związek Narciarski ma wielkie powody do zadowolenia.
Postawa polskich skoczków tego lata jest imponująca. Polska wygrała z
olbrzymią przewagą Puchar Narodów Letniej Grand Prix i klasyfikację
drużynową Letniego Pucharu Kontynentalnego. Kamil Stoch wygrał LPK a w
LGP razam z Adamem Małyszem stanęli na podium.
Apoloniusz Tajner, prezes PZN i były trener kadry narodowej ma za co
chwalić skoczków. "To były wyniki które przerosły nasze oczekiwania. Ale
przecież, z drugiej strony nie jesteśmy zupełnie zaskoczeni. Już od
jakiegoś czasu czekaliśmy na to, by nasi młodzi zawodnicy pokazali w
pełni ten potencjał, którym bez wątpiena dysponują."
"Mamy teraz dwóch liderów, tak jak kiedyś Niemcy mieli Martina Schmitta
i Svena Hannawalda. Postawa Kamila Stocha, to nie jest jakiś wybryk. On
miał ku tej formie solidne podstawy. To była tylko kwestia czasu, gdy
zacznie wygrywać i przecież ja dawno o tym mówiłem" - przypomniał
Tajner, odnosząc się do wyników skoczka z Zębu. Kamil był tego lata
zdecydowanie najlepszym skoczkiem na świecie.
Prezes optymistycznie patrzy w najbliższą przyszłość: "Poza dwoma
liderami mamy co najmniej ośmu zawodnikow o zbliżonym poziomie. To
gwarancja, że drużyny zarówno na Puchar Świata jak i Kontynentalny, będą
mocne" - przewiduje Tajner.
Były trener odniósł się również do słabszej dyspozycji Dawida
Kubackiego w ostatnich konkursach sezonu: "Moim zdaniem Dawid coś tam
nie najlepiej trafiał z warunkami. Choć jego forma też nie jest
stabilna, wciąż faluje. On już pokazał swoje możliwości 2 lata temu w
Pucharze Solidarności. Jest jeszcze młody i nie ma odpowiedniego
przygotowania fizycznego. To taki wybuch jego talentu, który na razie
ciężko jeszcze utrzymać przez dłuższy czas. Nie jestem pewien, czy Dawid
na zimę ten poziom z lata utrzyma. Jest jeszcze na wczesnym etapie
szkolenia. Trzeba go na razie ostrożnie prowadzić ale na pewno będzie z
niego pociecha" - ocenił Tajner.
"Najważniejsze jest to, że mamy potencjał. Teraz zaczynają znów
zwyżkować Łukasz Rutkowski, Rafał Śliż oraz Stefan Hula. Mamy naprawdę
solidne zaplecze" - zakończył prezes PZN.